Żyjemy w niezwykłych czasach ?

Błyskawiczny postęp techniczny i technologiczny, podróże z jednego zakątka świata do drugiego w zaledwie kilka godzin, sonda wysłana na Marsa, korporacyjny wyścig szczurów.

Niezwykłe czasy…

To naszym zdaniem czasy młodości naszych rodziców. Na ich oczach rozpadał się stworzony po wojnie jałtański porządek polityczny: rozpadł się Związek Radziecki, państwa socjalistyczne przekształcały się w demokracje – choć droga do nich była bardzo różna, Karol Wojtyła – metropolita Krakowa został papieżem, a w Gdańsku rodził się 10 milionowy ruch "Solidarności".

Kto w tych niezwykłych czasach mógł nazywać siebie bohaterem?

Na pewno przewodniczący NSZZ "Solidarność" Lech Wałęsa, członkowie tajnych organizacji walczących o godność i prawa robotników prześladowani przez władze komunistyczne, wyrzucani z pracy, szykanowani, wtrącani do peerelowskich więzień. 

To także zwykli ludzie, którzy musieli znosić trudy życia codziennego: długie kolejki w sklepach po niemal każdy artykuł, codzienne przerwy w dostawach prądu, długoletnie oczekiwanie na spółdzielcze mieszkanie czy samochód na przedpłaty, którzy musieli prosić władze państwowe o zgodę na każdy wyjazd za granicę.

Wśród tych zwykłych ludzi był także Zbigniew Szkarłat – bohater naszego projektu.

Młody człowiek z problemami zdrowotnymi, który ukończył szkołę zawodową i został robotnikiem w Spółdzielni Inwalidów w Nowym Sączu. Wykształcenie średnie zdobywał dopiero na kursach wieczorowych w naszej szkole czyli w II Liceum Ogólnokształcącym im. Marii Konopnickiej.

Nigdy nie założył własnej rodziny; opiekował się za to matką i rodzeństwem. Kiedy w 1980 roku rodziła się "Solidarność" natychmiast zaangażował się w jej działalność, tworzył komórkę związkową w swoim miejscu pracy, został przewodniczącym Komisji Zakładowej i delegatem na regionalny zjazd ,, Solidarności,, w Tarnowie.

13 grudnia 1981 roku władze komunistyczne wprowadziły na terenie kraju stan wojenny. Kilka tysięcy najaktywniejszych działaczy związku zostało internowanych. Zbigniew Szkarłat zaangażował się w pomoc rodzinom internowanych kolegów oraz w organizację mszy świętych w intencji Ojczyzny, które odprawiał w Kościele Kolejowym najczęściej ojciec Kazimierz Ptaszkowski. Były to msze "ku pokrzepieniu serc". Taką samą rolę a także przekazywanie rzetelnych informacji, nie okrojonych przez cenzurę miało spełniać pismo Solidarności "Wiadomości Nowosądeckie" współtworzone przez Zbigniewa Szkarłata.

Po 586 dniach, 22 lipca 1983 roku zniesiono stan wojenny, a mimo to prześladowania członków NSZZ "Solidarność" nie zakończyły się. 13 marca 1984 roku aresztowanych zostało przez SB czternastu działaczy związku z Nowego Sącza. Wśród nich: Zbigniew Szkarłat, Alicja i Andrzej Szkaradkowie, Henryk Szewczyk, Grzegorz Sajdak, Henryk Najduch, Ryszard Pawłowski, Krzysztof Michalik, Krzysztof Dąbrowski, Ewa Andrzejewska, Tadeusz Pajor, Konstanty Konar, Zbigniew Bocheński.

Zbigniew Szkarłat trafił do więzienia Montelupich w Krakowie, gdzie podczas przesłuchań był bity – co doprowadziło m.in. do poważnej choroby płuc. Zwolniony na mocy amnestii 22 lipca 1984 roku wrócił do Nowego Sącza, gdzie regularnie musiał się meldować na komendzie MO i gdzie nadal cała jego rodzina była inwigilowana.

2 lutego 1986 roku jak w każdą niedzielę wybrał się na mszę za Ojczyznę podczas której jak uzgodnił z proboszczem odczytać miał modlitwę wiernych. Do kościoła już nie dotarł, w godzinach wieczornych został odnaleziony pobity, z pękniętą czaszką w okolicach hotelu Beskid. Zmarł 5 lutego nie odzyskawszy przytomności, a jego pogrzeb w dniu 11 lutego 1986 roku stał się prawdziwą manifestacją Solidarności. Okoliczności śmierci Zbigniewa Szkarłata do dnia dzisiejszego nie zostały wyjaśnione.

Bohater czy zwykły człowiek, któremu udało się zachować godność i żyć w poszanowaniu drugiego człowieka nawet w tych trudnych, niezwykłych czasach? 

Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami.

 

 

Opracował: zespół z II LO w Nowym Sączu pod opieką pani Doroty Damian