Stanisław Baziak ( ur. 1914 - zm. 1991)

Dzieciństwo i wczesne lata szkolne okresu międzywojennego.

Urodził się w Łącku 15 października 1914 roku jako pierworodny syn Jakuba i Jadwigi z domu Koziarczyk. Ojciec Stanisława, był żołnierzem  w armii austriackiej min. brał udział w kampanii na Bałkanach. Walcząc nabawił się malarii, z którą borykał się do końca życia”…pamiętam te ataki dostawał żółtej cery, robiło mu się zimno, szczekał zębami, potem przychodziła wysoka gorączka.” Wczesne lata Stanisława to obraz ojca walczącego na wojnie a matki pracującej na roli wraz z teściową”…kiedy miałem dwa lata matka zabierała mnie z sobą idąc do pracy w polu z konieczności ponieważ nie miała mnie przy kim zostawić…” Stanisław jak sam wspomina pochodził z rodziny chłopskiej, w której były bardzo trudne warunki mieszkalne „…wszystkie zabudowania gospodarcze i mieszkalne były pod jednym dachem kryte słomą. Babka zajmowała dużą izbę, zaś moi rodzice maleńką zwaną walkierzem, kuchnia była wspólna…. Dom nie posiadał komina, był tak zwaną dymną chatą…”.

Naukę w szkole podstawowej w Łącku rozpoczął w wieku 6 lat wspominając „…wówczas były dwa budynki szkoły stary i nowy. Nowa szkoła posiadała cztery izby lekcyjne, kancelarię i mieszkanie kierownika szkoły…..W budynku starej szkoły były cztery izby i kancelaria. Budynek był bardzo stary zagrzybiony, zimny, ze zbutwiałymi podłogami.” W starej szkole jak wspomina uczyły się dzieci uczęszczające od klasy pierwszej do czwartej. Wyposażenie klas lekcyjnych, również nie odbiegało od budynku, stare ciężkie ławki, tablica postawiona na sztalugach, stopień na którym stał stół lub biurko dla nauczyciela zwany katedrą. Używanie przez uczniów specjalnych tabliczek zamiast zeszytów, rysika zamiast ołówka itd. Dyscyplina w szkole była bardzo rygorystycznie przestrzegana dotyczyła zarówno punktualnego przychodzenia do szkoły, zachowania w czasie lekcji oraz podczas przerw. Złe zachowanie karano zostawieniem po lekcjach, staniem pod tablicą, wyrzuceniem za drzwi lub wymierzeniem kilku rózg kijem.  Budynek nowej szkoły w oczach małego Staszka był luksusem w stosunku do starego. Duże okna, dobre podłogi, a przede wszystkim piece kaflowe dające ciepło w zimie. Zajęcia odbywały się codziennie od 6.30 i trwały do południa. Szkoła w Łącku była jedyną placówką siedmioklasową w tym regionie. W ramach obowiązku szkolnego było wspólne uczestnictwo w nabożeństwie niedzielnym. Pierwszą komunię świętą przyjął 23 czerwca 1922 roku w kościele parafialnym w Łącku.

Jak sam wspomina już od najmłodszych lat (od klasy piątej) wzrastało w nim nie tylko zainteresowanie sprawami szkolnymi, ale również wydarzeniami związanymi z miejscem zamieszkania „ Interesowała mnie działalność starszych społeczników, którzy działali w tym kierunku, aby usprawnić działalność kulturalną i gospodarczą Łącka….” Zainteresowanie  sprawami społecznymi rozbudził w nim ówczesny Kierownik Szkoły Stanisław Wilkowicz „….On widział konieczność zmiany kierunku naszej gospodarki z rolniczego na sadowniczy, wskazując, że tym sposobem można zmienić podhalańską biedę w dobrobyt miejscowej ludności.” Współpraca Stanisław Wilkowicza ze starszymi, bardziej postępowymi rolnikami polegała na namowie ich do przekształcenia swojego gospodarstwa z rolniczego w sadowniczy. Dzieło rozpoczął od swojego przyszkolnego ogrodu. Część tego ogrodu przeznaczył właśnie na szkółkę drzewek owocowych, prowadzonych przez uczniów klas starszych pod jego nadzorem. To właśnie wtedy jedni zapoznali się z uprawą drzewek owocowych dostając od Stanisława Wilkowicza sadzonki na zakończenie nauki pod uprawę własnych sadów, drudzy zaś jak Stanisław Baziak rozwinęli swoje zainteresowania działalnością dla dobra mieszkańców. To Kierownik Szkoły rozbudził w nim umiejętność dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniami z innymi dla dobra wspólnego, tak cenną cechę widoczną szczególnie w dorosłym życiu Stanisława.

Wracając do tematów szkolnych to Stanisław szkołę ukończył w 1928 roku, tu należy zaznaczyć, że do klasy siódmej uczęszczał przez dwa lata. Powodem był zbyt młody wiek by przyjęto go do nauki zawodu krawieckiego. Pomimo chęci i zapału do nauki nie mógł kontynuować kolejnego etapu edukacyjnego (szkoły średniej)ponieważ najnormalniej nie było stać jego rodziców na edukację syna dlatego postanowiono przygotować go do pracy w przyszłym zawodzie. Sam wspomina, że rodzice stanęli przed bardzo trudnym wyborem przyszłego zawodu „…najpierw była propozycja bym się uczył na ślusarza….ojciec podjął już w tej sprawie pewne kroki….matka sprzeciwiła się uważając, że jest to zwód wymagający siły, a ja nie byłem za mocno zbudowany i mogę nie podołać ciężkiej pracy fizycznej….Wobec tego ojciec przeprowadził rozmowę z właścicielem zakładu krawieckiego.”

Przygotowanie trzyletnie do nauki zawodu rozpoczął 28 kwietnia 1929 roku w Nowym Sączu w zakładzie Jana Rechowicza pod pieczą czeladnika Michała Michalika specjalizującego się w szyciu płaszczy i marynarek. W związku z odległością pomiędzy nauką zawodu a miejscem zamieszkania (Nowy Sącz – Łącko ok. 30 km) zamieszkał w „Bursie Rzemieślniczej”. Na temat tamtego okresu wspomina „ początki nauki zawodu nie były łatwe. Trudno było się przyzwyczaić do wielogodzinnego siedzenia. Praca zaczynała się od godziny siódmej rano do godziny siódmej wieczorem z jednogodzinną przerwą obiadową….”  Naukę w wieczorowej szkole rozpoczął we wrześniu 1929 roku również w Nowym Sączu i trwała taki sam okres czasu jak przygotowanie zawodowe. W 1932 roku dobiegł końca etap edukacji w szkole
 i w zakładzie krawieckim. Zmierzenie się z szarą rzeczywistością było o tyle trudne, że w owych czasach ciężko było znaleźć pracę w zakładzie krawieckim dlatego po powrocie do domu postanowił zaryzykować i otworzyć własną pracownię.

 Zainteresowania Stanisława nie zawężały się tylko do wyuczonego zawodu krawca, ale również rolnictwa „…urodziłem się przecież na wsi, tu się wychowałem, rodzice prowadzili gospodarstwo….więc rolnictwo nie przestało mnie interesować.” Uczęszczał na kurs Przysposobienia Rolniczego, który zakończył się otrzymaniem zaświadczenia. Zdobyte wiadomości i nabyte umiejętności na kursie wykorzystywał w późniejszej działalności społecznej.

Inną gałęzią jego zainteresowań była spółdzielczość. W ramach Koła Młodzieży wraz z innymi członkami założył Zespół Przysposobienia Spółdzielczego w celu zapoznania działań spółdzielczości w innych krajach np. w Anglii „….poszerzało to nasze horyzonty myślowe.”   27 października 1936 roku współorganizował kurs księgowości z zakresu Spółdzielczości Oszczędnościowej ówczesnych Kas Stefczyka.

Wracając do działalności społecznej to już od najmłodszych lat Stanisław posiadał tzw. żyłkę do działań prospołecznych np. jeszcze będąc w szkole podstawowej przez dwa lata pełnił funkcję wójta klasowego  a po powrocie do Łącka z nauki zawodu jeszcze z większym zainteresowaniem oddał się działalności dla dobra wspólnego. 

W roku 1933 zapisał się do Koła Młodzieży Ludowej prowadzonych przez Marię Chwalibóg i Tadeusza Olecha również rozmiłowanych w działalności społecznej zwłaszcza z młodzieżą ( na bazie tego Koła został zorganizowany Regionalny Zespół Pieśni i Tańca w Łącku). Stanisław Baziak działalności tego Koła, którego celem było wychowanie młodzieży w duchu miłości ojczyzny, przygotowania do zawodu rolnika, zachowanie i kultywowanie kultury ludowej regionu poświęcił prawie 25 lat.

Również w 1933 roku za namową kolegi Franciszka Dudy zapisał się do chóru parafialnego w Łącku prowadzonego przez organistę Józefa Skibę.

Współpraca w sferze działalności społecznej zostaje przerwana w październiku 1936 roku. Otrzymał zawiadomienie o odbyciu  czynnej służby wojskowej. Zgłoszenie miało nastąpić w 5 Batalionie Telegraficznym  2 listopada 1936 roku w Krakowie. „Byłem zadowolony, że zaraz w tym samym roku zostałem powołany do wojska, że będę miał prędzej służbę wojskową za sobą. Wielu moich kolegów czekało na powołanie do służby wojskowej rok a nie raz jeszcze dłużej….Po otrzymaniu karty powołania przygotowałem sobie drewniany kuferek potrzebny do noszenia przyborów do golenia i mycia, czyszczenia oraz innych osobistych rzeczy….ściołem włosy do goła…. ”  Stanisław wspomina, że początkowo ich rola poza codziennymi czynnościami wojskowymi ograniczała się tylko do udziału w defiladach z okazji świąt państwowych i kościelnych dopiero jesienią 1937 roku zostali włączeni do udziału w manewrach wojskowych odbywających się na wschodzie (manewry odbywały się od Złoczowa a kończyły we Lwowie.)” Kolejną niespodzianką, która spotkała Stanisława w wojsku to było przeniesienie do tzw. „kompani ciężkiej” zajmującej się budową lub przebudową linii telefonicznych. Tak wspomina tamten czas „…żołd nasz był bardzo niski…służył na zakup potrzebnych przyborów do mycia i czyszczenia. Z domu żadnych paczek ani pieniędzy nie otrzymywałem, ojciec wychodził z założenia, że on tyle lat wysłużył w wojsku, był lata na wojnie i nikt mu paczek nie przysyłał….” Dzięki wstawiennictwu ojca u władz wojskowych został zwolniony 3 września 1938 roku po piętnastu miesiącach służby i przeniesiony do rezerwy. Ojciec Stanisława motywował swą prośbę złym stanem zdrowia i brakiem rąk do pracy na roli. Po powrocie z wojska Stanisław na krótko powrócił do pracy krawca i czynności społecznych, którym poświęcał się przed służbą wojskową.


Inne artykuły