Wojna i okupacja

„Od miesiąca czerwca 1939 roku wśród społeczeństwa naszego panował nastrój podniecenia, mówiono prawie wszędzie o wojnie z Niemcami. Jedni twierdzili, że do tego jeszcze prędko nie dojdzie, drudzy rozumowali, że nieszczęście przyjdzie prędzej jak się tego spodziewamy. Trwała zbiórka pieniężna na uzbrojenie armii. Mieszkańcy wsi patriotycznie podchodzili do tej sprawy, dawali ile mogli….. akcja ta była bardzo spóźniona jak się niedługo okazało.” Stanisław Baziak pod koniec sierpnia dostał informację o obowiązkowej mobilizacji do wojska. Obowiązywała ona od 1 września 1939 roku. W swojej macierzystej jednostce zameldował się następnego dnia rano, gdzie dostał skierowanie do jednej z wsi podkrakowskich w celu załadunku i przewozu sprzętu telefonicznego w kierunku Mielca, Baranowa, Staszowa. Jednym z zadań Stanisława Baziaka i pozostałych członków oddziału było zbudowanie linii kablowej łączącej Baranów ze Staszowem.  W drugiej połowie września 1939 roku większa część miast i wsi była już zajęta przez wojska niemieckie albo sowieckie, dlatego w wyniku pewnej dezorganizacji „szliśmy powoli, parę godzin zanim spotkaliśmy się z Niemcami, którzy prowadzili grupę żołnierzy polskich, kazali nam dołączyć do nich i razem maszerowaliśmy do Józefowa…. rano podzielono nas na grupy i rozbrojono….”. Stanisław Baziak wraz innymi polskimi jeńcami wojennymi nie miał co liczyć na szybki powrót do domu zostali oni przetransportowani w głąb Niemiec w pierwszych tygodniach października. Przebywając w jednym z obozów na terenie Niemiec. Spotkał tam swojego rodaka Piotra Łękawskiego z Czarnego Potoku „…Piotr mów Staszek bój się Boga jak ty wyglądasz- ja mu na to odpowiedziałem Piotruś a ty siebie nie widzisz. Obydwaj byliśmy godni politowania, nie goleni od półtorej miesiąca, brudni…wyglądaliśmy tragicznie”.

 W obozie przebywał Stanisław do listopada wtedy zakończył się okres rejestracji a on otrzymał numer obozowy 6879. Ponadto otrzymał jak dowiedzieliśmy się z wywiadu rodzinnego kartkę pocztową, którą wysłał do rodziny z napisem „żyję i znajduję się
w niewoli”
(była to pierwsza informacja otrzymana od 1 września).  Pobyt na terenie III Rzeszy polegał na pracy w czasie dnia  w jednym z gospodarstw niemieckich a następnie powrocie do obozu wieczorem. Stanisław przydzielany był do prac u różnych gospodarzy
i np. pracował w gospodarstwie, w składzie węgla, trudnił się rozwożeniem kiszonki dla bydła, wreszcie w charakterze krawca „…mój majster musiał wykonać 10 płaszczy wojskowych miesięcznie w pierwszej kolejności , a w międzyczasie szyliśmy osobom cywilnym…”.

 W relacjach rodziny zachowała się informacja, że w połowie marca 1940 roku Stanisław został poddanym wraz z innymi jeńcami przymusowym badaniom lekarskim i szczepieniom ochronnym, po których z powrotem uformowano ich w grupy robocze 30 osobowe (mieszano ludność by nie powtórzył się ten sam skład w grupie).

30 czerwca 1940 roku został zwolniony jako jeniec wojenny a dostał status robotnika cywilnego. Polegało to na tym, że od tego momentu mieszkał w miejscu swojej pracy nie wracał do obozu. 

Szansa na powrót do kraju pojawiła się w 1943 roku. Polscy robotnicy a zwłaszcza byli jeńcy wojenni zaczęli otrzymywać od swoich pracodawców urlopy trzytygodniowe. Stanisław Baziak postanowił skorzystać z nadarzającej się szansy.  Majster Kirchof wyznaczył mu trzytygodniowy urlop od  dnia 23 lutego 1943 roku „ Szybko uciekały dni urlopu, postanowiłem nie wracać do Niemiec, nie wiedziałem jeszcze jak to zrobić. Pewną myśl nasunął mi brat, który żył na przyjacielskiej stopie z lekarzem. Poszedłem do niego a on napisał mi zaświadczenie, że mam podrażnienie ślepej kiszki. Zaświadczenie wysłałem majstrowi a ten natychmiast przysłał mi papiery do szpitala celem zoperowania wyrostka.” Choroba taka nie trwa przecież wiecznie, dlatego Stanisław musiał obmyślić inny sposób by nie wracać do Niemiec tym bardziej, że głośno mówiono o klęskach Hitlera na terenie ZSRR
i końcu wojny. Stanisław do końca wojny ukrywał się u rodziny Macieja Talara. Dom Macieja Talara był jednym z ośrodków konspiracyjnych do którego przychodzili łącznicy, zbierali się konspiratorzy, osoby potrzebujące schronienia. Stanisław  Baziak zasilił skład Batalionów Chłopskich (placówka „Zyndram” zorganizowana w 1943 roku jako obóz szkoleniowy
a w 1944 roku przekształcona w oddział bojowy). Akcji przeprowadzonych przez Bataliony Chłopskie było wiele min. rozbrojenie 20 lipca 1944 roku posterunku policji granatowej
w Łącku z udziałem Stanisława Baziaka, ataki dokonywane na Niemców wiozących kontygentowe zboże i siano zabrane we wsi Zagorzyn na przysiółku Łącka „Browary”.
 W styczniu 1945 roku Niemcy podjęli decyzję o opuszczeniu Łącka i okolic niszcząc
 i wysadzając okoliczne mosty, w tym jeden w rynku, który spowodował uszkodzenie zabudowy. W ślad za wycofującymi się oddziałami niemieckimi przyszli do Łącka 24 stycznia 1945 roku saperzy. Przygotowywali tymczasowe przejazdy dla posuwających się wojsk radzieckich. Do pomocy w budowie zniszczonych przejazdów  wykorzystywali miejscową ludność min. Stanisław Baziak, też pracował przy naprawie mostów „….najtrudniej było z mostem w rynku, tutaj trzeba było rozbić silne zbrojone płyty betonowe, aby na dnie potoku postawić podporę…..była to ciężka praca rozbijania betonu przez cały dzień. Wreszcie most stanął a oddziały radzieckie przesunęły się dalej, w Łącku pozostawiając placówkę.” Radość ludności Łącka z opuszczenia ich miejscowości przez niemieckiego okupanta była zapewne wielka z drugiej zaś strony rosły obawy o los powojenny. Konspiracja ludowa na terenie Łącka przestała istnieć, rozpoczęła się ciężka praca odbudowywania zniszczonej wojną gminy Łącko, której stan gospodarczy był katastrofalny.


Inne artykuły