„Miał być lepszy od zeszłych nasz XX wiek, już tego dowieść nie zdąży, lata ma policzone, krok chwiejny, oddech krótki” stwierdziła w swoim wierszu zatytułowanym „Schyłek Wieku” wielka polska poetka Wisława Szymborska. Rzeczywiście, stwierdzić należy, że wiek dwudziesty był czasem nad wyraz brutalnym. Nie dziwi fakt, że piętno dwóch straszliwych wojen oraz żelaznej kurtyny, która opuściła się od Szczecina nad Bałtykiem po Triest nad Adriatykiem odcisnęło swoje pięt-no na życiorysach kilku pokoleń. Bez wątpienia najcięższe doświadczenia zebrało pokolenie ludzi urodzonych w dwudziestoleciu międzywojennym. Nie sposób opisać wszystkich historii i pięknych życiorysów tamtego czasu. Nie znaczy to jednak, że nie warto o nich przypominać, szczególnie po-koleniom, które wojnę znają głównie z gier komputerowych, czy szkolnych lektur. Jednym z takich pięknych życiorysów jest Genowefa Kroczek ps. „Lotte”.

Lata młodzieńcze

                Genowefa Kroczek przyszła na świat niedługo po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Urodziła się 14 czerwca 1919 r. w leżącej pomiędzy Nowym Sączem, a Limanową wsi Przyszowa. To właśnie tam spędziła pierwsze lata swojego życia, pomagając w gospodarstwie prowadzonym przez jej rodziców- Annę i Wojciecha Kroczków. Rodzice zdawali sobie sprawę z wagi edukacji dla przyszłego, dorosłego życia swoich dzieci. Szczęśliwie, mimo chłopskiego pochodzenia byli w stanie sfinansować kształcenie obojga swoich pociech. Genowefa miała również starszego brata, który studiował stomatologię. Idąc jego śladami również i ona chciała związać swoje przyszłe życie zawodowe ze służbą zdrowia. Uczęszczając do gimnazjum w Nowym Sączu marzyła o karierze le-karki lub pielęgniarki. Niestety, nie dane jej było zrealizować tych ambitnych życiowych planów. Jej edukację przerwał wybuch II Wojny Światowej. Udało jej się ukończyć jedynie gimnazjum i złożyć egzamin maturalny.

Pod niemiecką okupacją

                „Jaki piękny świat, gdy się ma dwadzieścia lat”, śpiewał w przedwojennym szlagierze wspa-niały polski artysta Mieczysław Fogg. Ironię tych słów obrazuje aż nadto życiorys Genowefy Kro-czek. 1 września 1939 r. wojska niemieckie, a 17 września sowieckie, wkroczyły na terytorium Rze-czypospolitej Polskiej inicjując tym samym wybuch II Wojny Światowej. W momencie jej wybuchu Genowefa Kroczek miała niespełna dwadzieścia lat. Wszystkie życiowe aspiracje i marzenia jej po-kolenia zejść musiały na plan dalszy w obliczu najwyższego z obowiązków- obowiązku obrony oj-czyzny.

                Jej działalność polityczno-społeczna zaczęła się na dobrą sprawę nieco wcześniej. Należała do Związku Młodzieży Wiejskiej „Wici”. Nie dziwi to w obliczu faktu, że jej ojciec należał do Stronnictwa Ludowego. Z czasem, w okresie wojny Stronnictwo Ludowe zostało zmuszone do zorganizowania struktur podziemnych. Zaraz po ich powstaniu dołączyła do nich również i młodziutka Kroczkówna. Każda osoba działająca w konspiracji musiała posługiwać się pseudoni-mem. Genowefa obrała pseudonim: „Lotte” na cześć niemieckiej lekarki, z którą wiązała się bardzo nietypowa historia. Otóż, owa lekarka wykonywała swoje obowiązki bardziej z poczucia misji, niż z pobudek materialnych. Poświęcała się bez granic swoim pacjentom, by niespodziewanie zostać za-mordowaną przez jednego z nich w czasie wizytacji szpitala psychiatrycznego. Od samego początku wojny zajmowała się działalnością leczniczą. Pomagała jako sanitariuszka. Jej niekwestionowane zaangażowanie oraz talent nie umknęły uwadze przełożonych. W 1941 roku powierzono jej zadanie kierowania tzw. Zielonym Krzyżem. Była to organizacja zajmująca się pomocą sanitarną. Lotte oka-zała się tak sprawną organizatorką, że kierowany przez nią oddział, który swoim zasięgiem obejmo-wał cały dawny powiat limanowski, był oceniany najlepiej ze wszystkich oddziałów w obrębie or-ganizacji. Należy przypomnieć, że Genowefa miała wówczas 22 lata. Jej działalność polegała  prze-de wszystkim na przyuczaniu cywilów do pracy w charakterze pielęgniarki. Otwierała również za-konspirowane szpitale, które w czasie wojny pomogły wrócić do zdrowia wielu partyzantom, cywi-lom oraz nawet sowieckim dywersantom.

                Działając w szpitalu spotkała Teofila Górkę, ps. „Dywan”. Para poznała się gdy ten był ran-ny i trafił do prowadzonego przez Genowefę szpitala. Teofil był partyzantem, wysoko postawionym w oddziale Wojciecha Dębskiego, ps. „Bicz”. Młodzi szybko postanowili zostać narzeczeństwem. Niestety, mimo zakończenia wojny nigdy nie dane było im się pobrać.

Lata powojenne

                Maj 1945 roku nie dla wszystkich oznaczał zakończenie wojny. Wielu dawnych partyzantów, w tym i Lotte, pozostało dalej w ukryciu. Nie godzili się z przejęciem władzy na ziemiach polskich przez komunistów. Dla nich wojna trwała nadal. Nie dziwi zatem fakt, że nowo powstający Urząd Bezpieczeństwa postawił sobie za cel schwytanie partyzantów. Pomógł im w tym bez wątpienia Tadeusz Lecyń, ps. „Czapka”, który wydał bezpiece wielu partyzantów z oddziału „Bicza”. Schwytano wówczas również i Genowefę. Osadzono ją wraz z innymi w areszcie w Limanowej. Uważano ją za wartościowego więźnia. Funkcjonariusze bezpieki uważali, że z racji prowadzonej w czasie wojny działalności, w szczególności ze względu na bliskie relacje z „Dywanem” może ona być cennym źródłem informacji. Pozostali na wolności partyzanci postanowili odbić swoich kolegów, w tym i Lotte. W czasie kiedy Sowieci świętowali zakończenie Drugiej Wojny Światowej, partyzanci zakradli się do więzienia, wykorzystując kontakty ze znajomymi strażnikami i wypuścili aresztantów na podstawie specjalnie sporządzonej na tą okazję listy. Jak wynika z zeznań świadków, Lotte była mocno pokiereszowana. Świadczy to zapewne o tym, że nie zdecydowała się na współpracę z oprawcami. Partyzanci umieścili ją w kryjówce w Mordarce, skąd „Dywan” zabrał ją pod Modyń. Młoda para ukrywała się tam przed poszukiwaniami ze strony Urzędu Bezpieczeństwa. Niestety, wkrótce ich kryjówka została odkryta i urządzona obławę. Przebywający w kryjówce partyzanci byli tak zaskoczeni, że nie byli w stanie stawić oporu. Rzucili się do panicznej ucieczki, w czasie której Lotte została ciężko ranna i upadła. Podbiegł do niej Stanisław Lecyń, człowiek które-go jeszcze niedawno w czasie wojny Lotte leczyła z ciężkich ran odniesionych w walkach partyzanckich. Pytał ją o „Dywana”. Niezłomna Lotte miała odpowiedzieć: „Nie wiem gdzie on jest, a nawet gdybym wiedziała to bym nie powiedziała.” Dawny przyjaciel, który tak wiele jej zawdzięczał, strzelił jej w głowę.

                W ten sposób dokonała żywota bardzo młoda, acz bohaterska Genowefa Kroczek. Całe jej dorosłe życie stanowiła działalność konspiracyjna. Ciągle musiała się ukrywać, zmieniać kryjówki, ciągle czuła na plecach oddech oprawców. Wydaje się, że wszystkie te trudy rekompensowało jej leczenie pacjentów. Niosła im pomoc, a każdy zdrowiejący pacjent był dla niej najcenniejszą nagrodą, bez względu na koszta. Jakże przewrotna okazała się jej śmierć, nie tylko z racji przybranego pseudonimu, lecz również dlatego, że zginęła z rąk swojego dawnego pacjenta. Bez wątpienia Genowefa Kroczek jest jedną z tych osób, o których historia nie powinna głucho milczeć. Pamięć o ludziach takich jak Lotte jest nie tylko częścią naszej historii i kultury, jest naszym obowiązkiem.

Bibliografia:

Golik D., Niezłomna sanitariuszka „Lotte”, dziennikpolski24.pl, 17.07.2017, http://www.dziennikpolski24.pl/aktualnosci/malopolska/a/niezlomna-sanitariuszka-lotte,12275262/.

 Musiał F., Śmierć nie pytała o wiek, 22.02.2016, https://www.tygodnikpowszechny.pl/smierc-nie-pytala-o-wiek-32514.

Stępka S., Bataliony Chłopskie w powiecie limanowskim (1939 - 1945), [w:] Rocznik Sądecki, 1994, t. 22, s. 229–242, http://www.sbc.nowysacz.pl/dlibra/docmetadata?id=214&from= pubindex&dirids=27&lp=19

               



Inne artykuły

zdj bohaterzy2

Projekt

„Śladem sądeckich społeczników

w drodze do niepodległej"

dofinansowany jest ze środków

Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich”

 

 FIO logo

 

Projekt organizowany przez
Fundację Centrum Edukacji Mobilnej

logo Fundacja Centrum Edukacji Mobilnej

  

Projekt "Ślady bohaterów"

dofinansowano ze środków

Muzeum Historii Polski w Warszawie

w ramach Programu „Patriotyzm Jutra”
 

czarny kwadrat oficjalny pomn

 

PJ RGB pomn