Stanisław Pióro ps. „Wiarus”, „Podhalanin”, „Emir”, „Mohort”, założyciel i główny dowódca organizacji PPAN.  Młody chłopak z Sądecczyzny, który zachował się jak trzeba i zdecydował się na działalność antykomunistyczną. Urodził się 1 maja 1923 roku wśród bukowych wzgórz Popardowej. Pochodził z rodziny chłopskiej. Rodzice młodego Stanisława - Jan i Maria z domu Kościółek - zajmowali się gospodarstwem rolnym. Wzrastał więc w patriotycznej atmosferze polskiego ruchu ludowego. Ta formacja ideowa zaważy na jego przyszłych wyborach, co z kolei odciśnie się piętnem na formowanej przez niego organizacji.

Uczęszczał do szkoły w Nawojowej, później do Gimnazjum Ogólnokształcącego w Nowym Sączu. Był delegatem koła Związku Młodzieży Wiejskiej „Wici” gminy Nawojowa. Był urodzonym przywódcą - młodego chłopaka otaczał szacunek, poważanie kolegów i koleżanek. Formacja duchowa w domu, zaowocowała członkostwem Stanisława w stowarzyszeniu Akcja Katolicka, gdzie angażował się w działania kulturalne i artystyczne.  

                    W czasie okupacji początkowo brał udział w przerzucie ludzi za granicę. Następnie, od listopada 1940 r., należał do VI Krakowskiego Okręgu Batalionów Chłopskich Podokręgu podgórskiego 19 Obwodu Nowy Sącz "Nowina" pod dowództwem Stanisława Sznajdera ps. „Giedymin”. Pełnił rolę kolportera, wywiadowcy i Komendanta Oddziału Wywiadowczego. W czasie jednej z akcji przeciwko Niemcom został bardzo poważnie ranny. Został odznaczony Krzyżem Partyzanckim i Odznaką Grunwaldzką i mianowany na stopień podporucznika.

Członkowie rodziny jeszcze po wojnie przechowywali kurtkę Staszka podziurawioną niemieckimi kulami, ślady po udanej ucieczce z czasów pierwszej konspiracji.

W maju 1946 ukończył kurs dla leśniczych i jednocześnie w tym roku został prawdopodobnie członkiem WiN. Jako leśniczy obejmował administracyjnie tereny lasów chłopskich w Łabowej-Kotowie.

 W 1947 roku utworzył Polską Podziemną Armię Niepodległościową, największą organizację antykomunistyczną na Sądecczyźnie. Liczyła ona ponad 100 zaprzysiężonych członków i ok. 200 stałych współpracowników. Wraz z rozrastaniem się organizacji i zagrożeniem aresztowaniami zdekonspirowanych członków, wyodrębnił z niej w kwietniu 1948 roku Pion Wojskowy - oddział partyzancki "Żandarmeria PPAN". Po raz pierwszy oddział zebrał się 30 maja 1948 roku w okolicy Kamionki Wielkiej. Dowódcą oddziału został, jako najbardziej doświadczony oficer i działacz konspiracyjny, Jan Matejak ps. „Brzeski”. Matejak był jednocześnie najbliżej związanym z Ojcem Gurgaczem partyzantem, praktycznie pełnił wraz z Szajną funkcję bezpośredniej ochrony księdza.

Członkowie PPAN, podobnie jak innych oddziałów na terenie Małopolski, walczyli o sprawiedliwą Polskę Ludową z orłem w koronie i z Bogiem na sztandarach. Członkowie tych formacji w okresie I konspiracji dostrzegali patologie przedwrześniowej piłsudczykowskiej Polski jak i siłą narzuconego reżimu sowieckich włodarzy komunistycznej Polski w okresie II konspiracji.

Celem Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowców była walka o Niepodległą Polskę, przygotowanie kadr, które odegrałyby znaczącą rolę podczas przejmowania władzy w wyniku ewentualnego konfliktu między państwami zachodnimi a ZSRR.

Struktura organizacji oparta była na Obwodach podlegających bezpośrednio dowódcy. Obwody podzielone były na Placówki, które składały się z Sekcji . Rok po utworzeniu PPAN liczyła 6 Placówek: miasto Nowy Sącz oraz wsie Jelna, Miłkowa, Młodów, Rytro i Wróblik Królewski, liczących ponad 40 członków.  Organizacja była finansowana z prywatnych datków, a w późniejszym okresie z rekwizycji w państwowych placówkach handlowych, nigdy u osób prywatnych.

Jaki był „Emir”

Był to człowiek bardzo uczciwy, prawy, uczynny, zrównoważony, odpowiedzialny za wszystko co robił. W rozmowie z Janem Witowskim ps. „Szlifibruk” powtarzał, że "Nie wyobraża sobie nigdy kołchozów w Polsce." Gdy przeanalizujemy jego ścieżkę, prowadzącą go od konspiratora antyniemieckiego do organizatora dużej antykomunistycznej organizacji, to dostrzeżemy niezwykły upór i hart ducha. Skąd brał siły Stanisław Pióro do takiej walki? Odpowiedź jest oczywista i znalazła się już na początku tekstu, siłą Pióry jest jego religijność i oddanie Bogu. Wiedział doskonale, że ścieżką prowadzoną przez Najwyższego, dotrze we właściwe miejsce, nawet gdyby miało go to doprowadzić do zakończenia ziemskiej części życia. Stanisław Pióro czuł się odpowiedzialny za swoich ludzi z pozostającego w lesie oddziału leśnego, to dla nich sprowadził w góry kapelana-opiekuna Ojca Władysława Gurgacza. Nie chciał, aby partyzanci zeszli na złą drogę, rozumiał potrzebę pracy nad ludźmi, budowania formacji członków organizacji żyjących w ciągłym zagrożeniu. Walka i egzystencja w końcu lat 40. wymagała wielkiej siły duchowej: zagrożenie donosami, obecność wojska i milicji, terror wśród rodzin, perspektywa aresztowania i tortur.

Zbudowana przez „Emira” organizacja została rozbita już na przełomie lipca i sierpnia przez bezpośrednie działania agentki UB Janiny Mendel, związanej z Adamem Rembiaszem. Oczywiście głównym celem był dla bezpieki Pióro, jednak pion wojskowy PPAN był o wiele lepiej zakonspirowany. Do jego rozbicia zwerbowano kolejnych agentów o kryptonimach „Las”, „Papieros” i „Kora”.

Po wielkiej obławie w Barnowcu, bezpieka wzmocniła posterunki MO w Łabowej, Rytrze i Piwnicznej, rozpoczęto regularne przeczesywanie gór. Coraz częściej dochodziło do nieprzewidzianych spotkań z żołnierzami KBW. W końcu maja 1949 r. „Emir” podjął decyzję o podziale oddziału na trzy grupy i opuszczeniu zagrożonego terenu. Pierwsza grupa z „Emirem” na czele liczyła dziewięciu członków i działała w okolicy Nawojowej i Piwnicznej. Druga, pod dowództwem Mieczysława Rembiasza, liczyła siedmiu żołnierzy i działała w okolicy Kotliny Sądeckiej. Trzecia, pięcioosobowa, pod dowództwem „Byliny” przeniosła się do powiatu brzozowskiego. W skład ostatniej grupy wszedł ks. Gurgacz. Pododdział „Emira” opuścił bazę, do której miał już nigdy nie powrócić, i udał się w okolice Niemcowej. Tam w uroczysku Kiczora, w masywie Wielkiego Rogacza, zbudowano szałas - ziemiankę.

Stanisław Pióro poszukiwał rozwiązań umożliwiających zapewnienie bezpiecznej przyszłości członkom oddziału. Jednym z nich była ucieczka do amerykańskiej strefy okupacyjnej w Austrii. Urząd Bezpieczeństwa podjął działania zmierzające do ujęcia grupy „Emira”, poprzez poprowadzenie gry operacyjnej z fikcyjnym łącznikiem, fikcyjną organizacyjną górą i fikcyjnym przerzutem. Agent Urzędu Bezpieczeństwa ps. „Las” oświadczył, że posiada kontakty z rządem emigracyjnym. Uwiarygodnił się przekazując wielokrotnie do oddziału numery „Orła Białego”, znanego pisma wydawanego w Londynie. Na początku lipca 1949 r. padła propozycja przerzutu przez Słowację do Austrii. Wypytywał o tą ewentualność już wcześniej „Orlik”. „Emir” zgodził się, pozostawał jednak ostrożny i całą operacje warunkował wcześniejszym poznaniem łącznika i omówieniem szczegółów. Po tej informacji Urząd Bezpieczeństwa nawiązał współpracę z czechosłowacką bezpieką. Spotkanie, na którym omówiono szczegóły, odbyło się 26 lipca w Nowym Sączu. Największym błędem Pióry było zaufanie Czesławowi Kowalewskiemu byłemu żołnierzowi oddziału „Zemsta”, który podjął współpracę z bezpieką pod pseudonimem „Las”.

Miejscem zasadzki stała się prosta lecz stromo wspinająca się w górę droga z charakterystycznym ostrym zakrętem. Polscy i Czechosłowaccy ubecy podjechali kilkoma samochodami od strony miejscowości Niżne Rużbachy. Tuż przed świtem 14 sierpnia 1948 r. komuniści zajęli swoje miejsca w pobliżu drogi - partyzantów zaatakowano rano. W zasadzce zginał Adolf Cecur „Lew” i w wyniku ran i dalszego brutalnego śledztwa Michał Cabak „Kuna”. „Emir” widząc sytuację w jakiej znalazł się oddział - zdecydował się na samobójczy strzał. Po strzelaninie - około południa - do wsi wjechało czechosłowackie wojsko. Lokalny cmentarz otoczono kordonem, nie dopuszczając do niego mieszkańców. Sprowadzono grabarza, męża pani Zofii Dubielowej i rozkazano mu wykopać grób.  Ciała poległych „Emira” i „Lwa” pochowano jedno nad drugim, a z kieszeni jednego z nich wysunął się różaniec. Ten drobny szczegół sprawił, że świadkowie byli przekonani o pochówku księży uciekających na zachód.  Nie pozwolono sprowadzić księdza ani postawić krzyża, lecz pani Dubielowa opiekowała się miejscem pochówku ofiar obławy przez wszystkie lata. To właśnie do niej, poszukując swojego dowódcy, dotarł po latach Tadeusz Ryba „Jeleń”. Wskazała mu prosty grób z żelaznym krzyżem, którym przez lata się opiekowała.

Dzięki staraniom rodziny Stanisława Pióry i współpracy władz słowackich, 24 września 1997 roku przeprowadzono ekshumację na cmentarzu w Forbasach. 11 listopada 1997 roku ekshumowane szczątki spoczęły w Ojczyźnie, w rodzinnej ziemi – złożono je w symbolicznej mogile żołnierzy PPAN na cmentarzu w Nawojowej.

Źródła:

Krzysztof Brożek, Zdradzeni o świcie, Filmoteka Małopolska 2015, https://www.youtube.com/watch?v=TIDpZIoJTW8.

Lebdowiczowa M., Stanislaw Pióro „Emir” - wspomnienia rodzinne, 2012.

Śliwa M., Żandarmeria. Dzieje oddziału partyzantki antykomunistycznej w Beskidzie Sądeckim, [w:] Almanach Muszyny, red. B. Mściwujewska-Kruk, 2008, s. 65–86, http://www.almanachmuszyny.pl/spisy/2008/ZANDARMERIA.pdf.



Inne artykuły

zdj bohaterzy2

Projekt

„Śladem sądeckich społeczników

w drodze do niepodległej"

dofinansowany jest ze środków

Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich”

 

 FIO logo

 

Projekt organizowany przez
Fundację Centrum Edukacji Mobilnej

logo Fundacja Centrum Edukacji Mobilnej

  

Projekt "Ślady bohaterów"

dofinansowano ze środków

Muzeum Historii Polski w Warszawie

w ramach Programu „Patriotyzm Jutra”
 

czarny kwadrat oficjalny pomn

 

PJ RGB pomn