Tadeusz Nitka urodził się 25 III 1952 r. w Nowym Sączu. W wieku 12 lat zmarł mu ojciec. Matka Helena pozostała sama mając na utrzymaniu pięcioro dzieci (Tadeusza i cztery córki).   Musiał więc wcześnie zarabiać na życie by wesprzeć rodzinę[1]. Już w wieku 14 lat, jako uczeń przyzakładowej szkoły zawodowej rozpoczął pracę w ZNTK (1966 r.), za co otrzymywał drobne wynagrodzenie. Po ukończeniu szkoły (1969 r.) kontynuował pracę w ZNTK, z którymi związany był do 2007 r. pracując jako ślusarz – mechanik, przy naprawie wagonów i lokomotyw spalinowych.

W 1980 r. czynnie włączył się w tworzenie struktur sądeckiej Solidarności. ZNTK było wtedy największym zakładem w regionie, zatrudniającym ponad 4 tysiące pracowników. Jak wspominał nasłuchiwali w Radiu Wolna Europa wiadomości o strajkach robotników na Wybrzeżu, „zaczęli dostrzegać, że coś się w kraju dzieje”.  Już 28 VIII 1980 współorganizował kilkugodzinną przerwę w pracy na Wydziale W-12, a 18 IX 1980 kilkugodzinny strajk, w trakcie którego wysuwano m.in. postulaty płacowe. Ludzie mieli dość ciągłych podwyżek norm, bez adekwatnego wzrostu płac.

Tak relacjonował atmosferę tych gorących dni:

„W ZNTK, gdzie pracowałem pracownicy liczyli na podwyżkę, która oczywiście nie nastąpiła. Wszystko drżało. Na wszystkich oddziałach ludzie spontanicznie wyrażali swoje niezadowolenie. Kilku ludzi zaczęło organizować te akcje. Byli to m.in. Roman Kałyniuk, Józef Jarecki, Zbigniew Leśniak, Władysław Mikulec. Zebraliśmy się na świetlicy zakładowej. Tam czekali już działacze Centralnej Rady Związków Zawodowych, którzy chcieli ten proces przejąć w swoje ręce. Nie pozwoliliśmy na to. Po usunięciu tamtych aktywistów zapadła decyzja o utworzeniu związku „Solidarność”. We wrześniu w ZNTK powstała Tymczasowa Komisja Zakładowa. Ten ruch był spontaniczny – ludzie masowo wstępowali do związku – w ZNTK wpisało się do niego prawie 90 % załogi! […] Na terenie miasta odbywały się marsze głodowe, strajkowano w zakładach pracy, masowo plakatowano miasto (grupy dwudziesto, trzydziesto osobowe w różnych punktach miasta)”[2].

Od października 1980 pełnił funkcję przewodniczącego Komisji Wydziałowej W-12 (Wydział Napraw Lokomotyw Spalinowych) oraz był członkiem Komisji Zakładowej NSZZ „S” w ZNTK.

Z wydarzeń związanych z początkiem Solidarności, szczególnie w pamięci utkwiła mu wizyta Lecha Wałęsy w Parku Strzeleckim (październik 1980), gdzie tłumy Sądeczan w ulewnym deszczu witały z entuzjazmem spóźnionego kilka godzin lidera Solidarności, skandując „Lechu” i „Solidarność”.

Choć nie brał bezpośrednio udziału w strajku okupacyjnym Ratusza (9-11 stycznia 1981), był blisko strajkujących kolegów organizując dla nich żywność.

„Strajk trwał kilka dni. Uczestnicy zostali wyprowadzeni z Ratusza pod eskortą milicji, ale bez użycia siły. Na ulicach naliczyłem dwadzieścia dużych, okratowanych więźniarek, tzw. kabaryn, a każda ulica w rynku była zablokowana przez milicjantów. Strajk kontynuowano w Domu Robotniczym”[3].

Bezpośrednio po zamachu na papieża (13 maja 1981), pojechał z innymi działaczami do ojca Stanisława Majchra z prośbą o organizację na terenie ZNTK mszy świętej w intencji zdrowia papieża. Następnego dnia odbyła się msza odprawiona przez o. Władysława Augustynka, w której uczestniczyła prawie cała załoga. Była to pierwsza msza na terenie zakładu w Nowym Sączu.

7 sierpnia 1981 uczestniczył w demonstracji pod urzędem wojewódzkim, przeciwko ubożeniu społeczeństwa. 15 sierpnia wraz z tłumem Sądeczan zebranych na Stadionie Sandecji, wziął udział w uroczystościach poświęcenia sztandaru sądeckiej „Solidarności”, którego dokonał ks. biskup Józef Gucwa.

W pierwszych dniach grudnia w ramach obowiązującej na terenie ZNTK gotowości strajkowej, pełnił całodobowe dyżury. Już wtedy jak mówił: „Docierały do nas różne przecieki i czuliśmy, że coś się szykuje”.

Gdy ogłoszono stan wojenny był w domu teściów (niedziela). Nazajutrz, po przyjściu do pracy, zastał zmilitaryzowany zakład. Zmuszano go - jak i innych pracowników - do podpisania deklaracji, w której za odmowę podjęcia pracy, grożono nawet śmiercią. Nie podpisał. Już w pierwszym dniu stanu wojennego internowano 2 osoby z ZNTK , a łącznie 26 z Nowego Sącza. Wraz z kolegami niezwłocznie przystąpił do organizowania pomocy dla rodzin więzionych. Pełniąc rolę skarbnika na swoim wydziale, współorganizował zbiórki pieniędzy na ich rzecz, które trafiły do potrzebujących już po pierwszej wypłacie 17 grudnia. Miejscem koordynacji działań pomocowych był m.in. kościół kolejowy, gdzie kontaktował się z pracownikami z innych zakładów. Razem z innymi działaczami zaangażował się również w wydawanie i kolportaż biuletynu „Wiadomości Nowosądeckie” oraz innych podziemnych pism i ulotek. Jak podkreślał w działalność kolporterską zaangażowani byli nawet niektórzy kioskarze, dzięki kolejarzom natomiast, docierała do nich prasa z innych miast m.in. Krakowa i Wrocławia.

Niestety, w marcu 1982 r. SB rozpracowała ich działalność konspiracyjną doprowadzając do aresztowania Tadeusza Nitki (25 III)  i jego kolegów: Zbigniewa Leśniaka, Mieczysława Górskiego, Krzysztofa Węglowskiego, Tadeusza Zengela (ZNTK) oraz Tadeusza Piaseckiego i Krzysztofa Witowskiego (Nowosądecki Kombinat Budowlany). 

Po kilku rozprawach przed sądem wojskowym przy ulicy Rakowieckiej w Krakowie, w dniu 6 maja  ogłoszono wyroki: od dwóch do czterech lat pozbawienia wolności oraz jeden w zawieszeniu.

Tadeusza Nitkę skazano na 2 lata więzienia. Okolicznością łagodzącą wyrok był fakt, że miesiąc przed aresztowaniem urodziła mu się córka  (23.02.1982) oraz, że był honorowym krwiodawcą oddającym w tym czasie dużo krwi. Mimo odwołania, wyrok został utrzymany w mocy. Przebywał kolejno w zakładach karnych w Nowym Sączu, Krakowie (ul. Montelupich), Wrocławiu (ul. Kleczkowskiej), Strzelnie.

„Znalazłem się w grupie tzw. „więźniów politycznych”. Muszę powiedzieć, że wszyscy wtedy pamiętali o nas, o naszych rodzinach. Otrzymywaliśmy mnóstwo dowodów sympatii i poparcia  w postaci kartek i listów od zupełnie nieznanych osób, od dzieci ze szkół. […] Koledzy z zakładu pracy (m.in. Konstanty Konar, Zbigniew Bocheński) i inni z którymi spotykaliśmy się przed moim aresztowaniem (m.in. Władysław Piksa, Alicja i Gabriel Derkowscy, Zofia Pieczkowska i inni) byli zorganizowani w akcjach pomocy, pomagali naszym rodzinom. Zresztą byliśmy wtedy wszyscy jak jedna wielka rodzina. W akcję pomocy włączył się również Kościół. Księża swoimi kazaniami umacniali nadzieje, odwiedzali zamkniętych w ośrodkach internowania (m.in. nieżyjący już niestety ks. prałat Stanisław Lisowski, człowiek mądry, umiejący dotrzeć słowami aż do „samego serca” czy też ks. Stanisław Kałuża)”[4].

Warto podkreślić, że ubekom mimo stosowania różnych metod, nie udało się go złamać.

„Przesłuchanie odbywało się w moje 30 urodziny […] Obiecywali, że jak odpowiednio zeznam to wrócę na przyjęcie urodzinowe. Powiedziałem, że nie mamowy. Przekonywali, że nie będę na chrzcinach, nie będę widział jak córka rośnie. Że będzie głodem przymierała. Takie były ich metody. Wielu ludzi tak złamali”[5].

Z więzienia został zwolniony warunkowo 19 VI 1983. Wrócił do pracy w ZNTK, lecz na innym wydziale – W 33 (Armatura). Nie zrezygnował z działalności opozycyjnej. Organizował pomoc osobom aresztowanym i ich rodzinom, kolportował pisma podziemne, ulotki, rozprowadzał tzw. cegiełki.

Zaangażował się w działające przy kościele kolejowym Duszpasterstwo Ludzi Pracy: uczestniczył w Mszach za Ojczyznę, spotkaniach samokształceniowych, współtworzył bibliotekę wydawnictw niezależnych. W pamięci utkwiły mu płomienne kazania głoszone w kościele kolejowym przez ojców: Stanisława Majchra, Emila Trybalskiego, Adama Wiktora, Władysława Augustynka. Aktywność Tadeusza Nitki nie uszła uwadze bezpieki, która wzywała go kilkakrotnie na rozmowy ostrzegawcze. W 1984 rozpracowywany przez Wydz. V WUSW w Nowym Sączu w ramach KE krypt. Robotnik

Po przełomie 1989 r. wziął aktywny udział w odbudowę struktur „Solidarności”. Wszedł w skład Międzyzakładowego Komitetu Organizacyjnego (MKO) NSZZ Solidarność (luty 1989), a następnie w skład powołanego przez Andrzeja Szkaradka Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”. Włączył się w kampanię wyborczą do Sejmu i Senatu (wybory 4 czerwca 1989), organizując spotkania, rozprowadzając „cegiełki” na  fundusz wyborczy, zbierając podpisy na listach kandydatów prof. Zofii Kuratowskiej, Krzysztofa Pawłowskiego (do senatu), Józefa Jungiewicza (do sejmu)[6].

Od 1990 z-ca przewodniczącego, a w latach 1998 do 2006 przewodniczący delegatury ZR Małopolska w Nowym Sączu (1998-2006). W latach 1991-1995 Delegat na Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ „Solidarność”. W latach 1991-1995 był członkiem założonego przez Jarosława Kaczyńskiego PC.

Poza wspieraniem swojego środowiska po przełomie 1989 r., nie zaangażował się głębiej w działalność partyjno – polityczną. Za błąd uważał też startowanie Lecha Wałęsy w wyborach prezydenckich. Wynikało to z przekonania, „że związkowiec powinien stać przy ludziach, a nie pchać się do polityki”. Uważał, że wiele osób, które wyszło z „S”, po dojściu do władzy, szybko zapomniało o ideałach, którymi kierowali[7].

Gdy w 2005 r. uzyskał w IPN dostęp do założonych na niego ubeckich teczek, był zaskoczony skalą inwigilacji swojego środowiska, gdzie nie zabrakło osób, które z nadgorliwością donosiły. W jednej z rozmów przyznał, że nawet na rodzinnych imprezach pojawiali się znajomi, którzy „wachlowali uszami”, a potem bardzo dokładnie opisywali nawet najmniej ważne szczegóły.

Nie mógł pogodzić się z tym, że osoby te, nie przyznały się do tego po latach i nie odczuwały skruchy.

„Wystarczyło, żeby się uderzył w piersi i powiedział: „zmusili mnie, szantażowali, zastraszali, męczyli… Gdyby się uczciwie przyznał mógłby sobie dziś spokojnie żyć. […] Ale niektórzy do dziś idą w zaparte, dalej udają przyjaciół. Tego niestety nie można wybaczyć”[8].

 W 2016 r. razem z 12 byłymi więźniami politycznymi z Sądecczyzny wydał oświadczenie, sprzeciwiające się porównywaniu aktualnej sytuacji w kraju do czasów komunistycznych oraz nagonce na demokratycznie wybrane władze państwowe, które realizują polski interes narodowy[9].

Tadeusz Nitka zmarł nagle 8 grudnia 2016 r. w wieku 64 lat.  Pochowany został na cmentarzu komunalnym przy ulicy Rejtana. Obok rodziny, żegnali go licznie przybyli działacze Solidarności z Sądecczyzny oraz przedstawiciele władz miasta.

Odznaczenia i wyróżnienia przyznane w uznaniu dokonań Tadeusza Nitki:

– Złoty Krzyż Zasługi (1989),

– Złota Tarcza Herbowa Nowego Sącza za Zasługi dla Miasta (1989),

– Medal „Niezłomnym w Słowie” (2011),

– Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (2011),

– Krzyż Wolności i Solidarności (2015).

 


[1] J. Wideł, Zawsze był blisko robotników: trudny jubileusz NSZZ „Solidarność”, „Gazeta Krakowska”, 2005, nr 66, s. 10.

[2] S. Nitka i R. Kumor, „Do wolnej Polski” - wydarzenia lat 1980 - 1989 we wspomnieniach Tadeusza Nitki. Praca konkursowa uczniów II LO pod kierunkiem dr Marii Kruczek, Nowy Sącz 2000.

[3] Ibid.

[4] Ibid.

[5] M. Kowalczyk, Wybaczę, ale muszą się przyznać: duża porcja rozmowy z Tadeuszem Nitką przewodniczącym Delegatury NSZZ „Solidarnośi” w Nowym Sączu, „Dziennik Polski, dod. Nowosądecki”, 2005, nr 212, s. V.

[6] T. Nitka, Co aktualnie najważniejsze w „Solidarności”, „Głos ZNTK”, Nowy Sącz 15.05.1989.

[7] J. Wideł, Zawsze był blisko robotników: trudny jubileusz NSZZ „Solidarność”..., op. cit.

[8] M. Kowalczyk, Wybaczę, ale muszą się przyznać: duża porcja rozmowy z Tadeuszem Nitką przewodniczącym Delegatury NSZZ „Solidarnośi” w Nowym Sączu..., op. cit.

[9] Oświadczenie byłych więźniów politycznych z Sądecczyzny o sytuacji w kraju, 2016, http://www.nowysacz.pl/komunikaty-biura-prasowego/14098.