Podczas realizacji naszego projektu, po raz kolejny postać przybliżanego młodzieży wspaniałego człowieka - Karola Bołoza Antoniewicza - okazała się być jezuitom. Skłoniło nas to, by w 100. rocznicę odzyskania niepodległości, omówić wybrane działania dwóch jezuickich parafii, działających na terenie miasta. Dodatkowym impulsem do tego jest fakt, że tak jak dawniej sądeczanie z różnych części regionu, chętnie przybywają na jezuickie msze, by posłuchać głoszonego tam słowa. Siła kazań dowodzi, że wypowiadający je kapłani, byli i są postaciami nietuzinkowymi.

Parafia pod wezwaniem Ducha Świętego
Jezuici przybyli do Nowego Sącza w trudnym czasie zaborów, dzięki staraniom arcyksięcia Ferdynanda d’Este. Za siedzibę otrzymali ponorbertański klasztor i kościół św. Ducha, który na nowo konsekrowano w 1832 r. 
Niepoślednią rolę Jezuici odegrali już w 1846 r. w czasie tragicznej dla naszego regionu rabacji galicyjskiej, w trakcie której chłopi podjudzeni przez władze austriackie, dokonali mordów właścicieli ziemskich. Rozpoczęli wtedy misje wśród mocno zantagonizowanych chłopów i panów, przyczyniając się do złagodzenia nastrojów społecznych. Z szczególnym poświęceniem misje wsród chłopów prowadził Karol Bołoz Antoniewicz którego działalność opisał szczegółowo w ramach naszego projektu pan Michał Zacłona (zob. ).
Patriotyzm Jezuitów nie uszedł uwadze władz austriackich, które dekretem banicyjnym z 1848 zamknęły ich klasztory w całej monarchii. Po 7 latach zezwolono im na powrót i rozpoczęli ponownie aktywność duszpasterską. Zorganizowano Apostolstwo Modlitwy, powstawały liczne bractwa, działalność kontynuowało kolegium teologii i filozofii. 
Wielkie zasługi dla miasta miał pracujący w kolegium jezuickim ks. Jan Sygański. Prowadził gruntowne badania historyczne nad dziejami miasta, zwieńczone wieloma znakomitymi opracowaniami. Dzięki nim przetrwały informacje zawarte w dokumentach strawionych przez wielki pożar z 1894 r. Za swoje zasługi dołączył w 1914 r. do grona honorowych obywateli miasta oraz został patronem jednej z sądeckich ulic. 
Poprzez działalność kolegium jezuickiego los splótł z Sądecczyzną innego wybitnego jezuitę, księdza Władysława Gurgacza. Gdy wybuchła II wojna, jako młody kleryk dotarł do Nowego Sącza, gdzie właśnie w kolegium jezuickim kontynuował studia filozoficzne, uzyskując tytuł licencjata. Pod koniec wojny w kwietniu 1945 roku trafił do szpitala w Gorlicach, gdzie spotkał rannych żołnierzy z przesuwającego się na zachód frontu oraz partyzantów z podziemia niepodległościowego. I to właśnie z podziemiem niepodległościowym związane były ostatnie – tragiczne lata jego życia. Od 1947 r. prowadził działalność duszpasterską w Krynicy, gdzie zyskał popularność dzięki odważnym kazaniom, krytykującym wprowadzany w Polsce komunizm. Nie uszło to uwadze funkcjonariuszom nowej władzy, którzy w ramach prowadzonej operacji „jezuita” rozpracowywali księdza. Po 2 nieudanych zamachach na jego życie, popularność księdza wzrosła jeszcze bardziej. W 1948 roku, za namową Stanisław Pióry podejmuje najtrudniejszą w życiu decyzje – wstępuje jako kapelan do Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowców (PPAN), by roztoczyć opiekę duchową i moralną nad młodymi chłopcami, ukrywającymi się lesie przed tropiącymi ich komunistami. Decyzja o wstąpieniu do podziemia niepodległościowego była wbrew decyzji przełożonego, prowincjała ks. Wojciecha Krupy, który zabronił mu działań w konspiracji, wskazując, że partyzantka w aktualnej sytuacji nie ma sensu i może ściągnąć na cały zakon represje. Ksiądz wybrał jednak opiekę nad niezłomnymi „leśnymi chłopcami” skutkiem czego, został w czerwcu 1948 r. usunięty z zakonu Jezuitów. Sytuacja PPAN jak innych leśnych oddziałów stawała się z każdym tygodniem coraz bardziej tragiczna. Część oddziału zginęła w zasadce w trakcie próby ucieczki na zachód. Inni, w tym ksiądz Gurgacz, aresztowani po nieudanej akcji rekwizycyjnej. Po brutalnych przesłuchaniach i pokazowym procesie, ksiądz został skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 14 września 1949 roku na podwórku więzienia przy ul. Montelupich, strzałem w tył głowy. Dziś bohaterskiego księdza upamiętniają m.in. tablica na bursie księży Jezuitów przy ulicy Piotra Skargi, nazwy ulic w Krynicy i Nowym Sączu, coroczna msza święta na Hali Łabowskiej.


Parafia pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa
Koniec XIX wieku otworzył kolejny ważny rozdział w historii Nowego Sącza i sądeckich jezuitów. Za sprawą sądeczan, którzy skutecznie zabiegali, aby powstająca linia kolejowa biegnąca z Galicji na Węgry nie omijała Nowego Sącza, nasze miasto stało się ważnym ośrodkiem kolejowym. W 1876 r. otwarto linię Tarnowsko-Leluchowską, a w mieście zbudowano warsztaty kolejowe służące naprawie taboru kolejowego. Początkowo zatrudniały 60 osób, w 1895 r. pracuje w nich już 400 robotników, a w 1923 r. - 1200. Robotnicy wraz z rodzinami osiedlili się w specjalnie wybudowanych dla nich domkach przy dworcu kolejowym. W ten sposób w latach 1892 – 1914 powstaje najstarsze i największe w Galicji osiedle robotnicze składające się ze 100 sto domów dwu i wielorodzinnych, które zamieszkiwało łącznie ok. 4000 osób. Robotnicy zabiegali o budowę szkoły i kościoła, gdyż najbliższe mieściły się w oddalonym o 2 km centrum. Dla łatwiejszego uzyskania zezwolenia na budowę kościoła, wznoszono go jako kaplicę jubileuszową, upamiętniająca półwiecze panowania cesarza Franciszka. Jako, że żona cesarza miała na imię Elżbieta (znana jako Sisi) świątynię wzniesiono pod wezwaniem jej patronki - św. Elżbiety. Wybudowany w 1899 r. kościół był początkowo własnością kolei i dopiero w 1903 roku zarząd nad nim przejęli jezuici. Wcześniej nikt się nie rwał do prowadzenia tu działalności duszpasterskiej, gdyż robotnicze osiedle kolejowe słynęło z silnych wpływów socjalistów wrogo nastawionych do kościoła. Część z nich dała temu wyraz już nazajutrz po przybyciu zakonników wykrzykując w trakcie 1-majowego pochodu: hańba im! Precz z jezuitami !!! Jednak już w ciągu pierwszych lat pracy w tej dzielnicy, Jezuici zaskarbili sobie sympatię robotników, coraz silniej wiążących się z będącym na miejscu kościołem, stanowiącym przeciwwagę dla wpływów socjalistycznych. Najlepszym tego dowodem był zawiązany przez robotników komitet opieki nad kościołem, który rozpoczął w 1922 r. budowę plebanii dla księży, którzy borykając się z olbrzymimi trudnościami materialnymi, rozważali rezygnację z prowadzenia placówki. W prace przy kopaniu fundamentów zaangażował się nawet jednoręki kaleka, którego praca stała się symbolem pragnienia kolejowej społeczności do posiadania własnej wspólnoty parafialnej. 
Kościół kolejowy stawał się miejscem dodającym otuchy i wsparcia w wielu chwilach próby.
Gdy wybuchła I wojna światowa i do miasta zbliżali się Rosjanie w mieście wybuchła panika, powodowana rozpowszechnianymi informacjami o mordach i rabunkach jakich dokonują. Ks. Hrubant zaproponował wtedy, by oddać się w opiekę Najświętszego Serca Pana Jezusa, a mieszkańcy kolonii kolejowej ślubowali, że jeżeli Serce Boże uchroni miasto to w dowód wdzięczności postawią przy kościółku figurę Serca Pana Jezusa. Po niespełna miesięcznym pobycie Rosjanie opuścili miasto nie powodując w nim strat. Kolejarze słowa dotrzymali i na placu przed kościołem ustawiono w 1916 r. figurę Chrystusa dźwigającego krzyż, jako wyraz wdzięczności mieszkańców kolonii kolejowej za to, że wojska rosyjskie nie zniszczyły miasta. 
W 1937 r. z terenów objętych działalnością Jezuitów w tej części miasta, utworzono parafię pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Gdy wybuchła II wojna światowa jej pierwszy proboszcz ojciec Józef Bury działający w ZWZ, był jednym z organizatorów pomocy dla Żydów z sądeckiego getta. Dramatyczne chwile przeżył za sprawą niemieckich osadników zamieszkujących ulicę grunwaldzką, którzy donieśli, że posiada radioodbiornik. Na szczęście w takcie przeszukania Niemcy nie znaleźli kryjówki i ksiądz uniknął śmierci. Niestety w 1942 r. okupowane miasto ogarnęła epidemia tyfusu. Choroba nie ominęła aktywnie działającego wśród wiernych księdza proboszcza, który zmarł w wyniku komplikacji zdrowotnych po jej przebyciu w dniu 20 września 1942 r. Gdy zakomunikowano o tym zgromadzonym na porannej mszy parafianom „jeden jęk przeszedł przez cały kościół”, a jego pogrzeb stał się wielką manifestacją religijną. Zachowały się zdjęcia z pogrzebu wykonane przez pana Scheibala. Niestety fotograf wkrótce po pogrzebie został aresztowany przez Niemców i zginął w obozie.
Parafia kolejowa była też ostoja i wsparciem dla działaczy sądeckiej „Solidarności”. To tu w 1985 założono Duszpasterstwo Ludzi Pracy i zaczęto odprawiać msze święte za Ojczyznę. Pracownicy sądeckich zakładów prowadzili modlitwę wiernych oraz czytania. Po mszy spotykali się w zaufanym gronie, dyskutowali, rozprowadzali bibułę (prasa niezależna np. Wiadomości Nowosądeckie). Przy kościele działała też biblioteka niezależnych wydawnictw, gdzie były dzieła Czesława Miłosza czy Mackiewicza. Nieopodal kościoła został napadnięty i zamordowany, udający się na mszę za ojczyznę, znany działacz solidarności Zbigniew Szkarłat.
Opozycyjna działalność lat 80. skupiona wokół jezuitów nie byłaby możliwa gdyby nie wybitni kapłani tego środowiska. W rozmowie z młodzieżą wspominał ich lider sądeckiej Solidarności, Andrzej Szkaradek: 
„Na samym początku w stanie wojennym największym opiekunem był Stanisław Kałuża - jezuita z kościoła kolejowego. Ojciec Kazimierz Ptaszkowski z chwilą nastania stanu wojennego był w zakonie na ulicy Kopernika w Krakowie – tam głosił kazania, odprawiał msze za Ojczyznę, głównie dla środowisk służby zdrowia. Nawet pod koniec 1982 roku zrobiono listę księży do internowania i był tam ojciec Kazimierz Ptaszkowski. Wtedy pod wpływem nacisku władzy, przeniesiono go do Nowego Sącza do kościoła jezuitów pw. św. Ducha (ul. Piotra Skargi 10). Po moim wyjściu z więzienia spotkaliśmy się z ojcem Kazimierzem i zrobiliśmy listę osób siedzących w więzieniach, listę osób zwolnionych z zakładów i których rodziny wymagają pomocy. I taka pomoc była właśnie m.in. dzięki Jezuitom z Piotra Skargi i kościoła kolejowego. Kiedy został pobity Zbyszek Szkarłat w lutym 1986 i po 4 dniach zmarł, wtedy ojciec Kazimierz Ptaszkowski wygłosił przepiękną homilię po której był przesłuchiwany przez prokuratora rejonowego pana Warzechę - specjalnie podaję nazwiska tych co prześladowali, bo te osoby nie poniosły odpowiedzialności, dlatego niech choć odpokutują moralnie”.

Współcześnie, już w wolnej Polsce sądeccy Jezuici kontynuują swą działalność duszpasterską i patriotyczną. Prowadzą wiele grup młodzieżowych grup, organizują spotkania katechetyczne, wydają prasę katolicką. W kościele kolejowym odbywają się cyklicznie spotkania z cyklu „Bóg, Honor, Ojczyzna” przybliżające wydarzenia i postacie, które odegrały ważną rolę w dziejach miasta i regionu. Organizowanych jest wiele koncertów pieśni patriotycznych, wśród których stałe miejsce zajmuje „Patriotyczne śpiewanie” organizowane z okazji kolejnych rocznic odzyskania przez Polskę niepodległości.

Bibliografia

Leśniak J., Nowa Encyklopedia Sądecka, Urząd Miasta, Nowy Sącz 2017.

Wystawa Norbertanie i jezuici w Nowym Sączu – ks. Stanisław Groń SJ.http://gron.co/2002/10/10/wystawa-norbertanie-i-jezuici-w-nowym-saczu/

Strona internetowa Parafii Kolejowej. http://kolejowa.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1&Itemid=531.

Strona internetowa parafii pod wezwaniem Ducha Świętego w Nowym Sączu. http://www.nowysacz.jezuici.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=19&Itemid=27.

Zacłona M., Karol Antoniewicz, http://bohaterzy.edumobile.pl/index.php/129-biogramy-projekt-sladem-sadeckich-spolecznikow-w-drodze-do-niepodleglej/391-karol-antoniewicz,


Inne artykuły

zdj bohaterzy2

Projekt

„Śladem sądeckich społeczników

w drodze do niepodległej"

dofinansowany jest ze środków

Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich”

 

 FIO logo

 

Projekt organizowany przez
Fundację Centrum Edukacji Mobilnej

logo Fundacja Centrum Edukacji Mobilnej

  

Projekt "Ślady bohaterów"

dofinansowano ze środków

Muzeum Historii Polski w Warszawie

w ramach Programu „Patriotyzm Jutra”
 

czarny kwadrat oficjalny pomn

 

PJ RGB pomn