Narastający konflikt międzynarodowy, który dawał szansę na odzyskanie wolności, uaktywnił na początku XX wieku, nie tylko męską część Sądeczan garnącą się coraz liczniej do organizacji niepodległościowych, a zaktywizował również kobiety do czynnego wspierania tych dążeń.

Już w grudniu 1912 r. podczas wiecu w ratuszu, zapadła decyzja o powstaniu Komitetu Kobiet Polskich, który po ukonstytuowaniu się w styczniu 1913 r. wybrał na przewodniczącą Albinę Małecką, a na zastępczynię Jadwigę Lusiewiczową. Panie działały w 3 sekcjach: finansowej, opiekuńczej i samarytańskiej. Wspierane były miesięcznymi składkami przez wielu zacnych Sądeczan, dostrzegających celowość ich działań. A była ona bezdyskusyjna. Rozpropagowano wśród kobiet szkolenia samarytańskie prowadzone przez doktorów Dudzińskiego, Kozaczkę i Ameisena. 

Stąd gdy wybuchła wojna, przygotowane do służby samarytańskiej kobiety, zakładają w lokalu Czytelni Kobiet szpitalik dla 10 wymagających opieki legionistów. Pukając od drzwi do drzwi panie zbierają obuwie, odzież, pościel i inne artykuły. Nim podarują je wyruszającym na wojenną tułaczkę strzelcom i drużyniakom, wspierane przez Siostry Niepokalanki i Felicjanki, godzinami cerują, łatają i reperują zebrane dary, aby nadać im nowy blask i przywrócić do pełnej użyteczności. 

Po bitwie pod Łowczówkiem, na skutek przepełnienia miejskich szpitali wojskowych, prowadzony przez kobiety szpitalik, obliczony pierwotnie na 10 legionistów, musiał pomieścić ich 40. Lżej rannych kładziono na siennikach na ziemi, a bardziej chorych na łóżkach. Mimo ciężkich warunków opieka sądeckich pań z Heleną Misiewiczową na czele, była wzorcowa o czym świadczyć mogą słowa odwiedzającego szpitalik 26 grudnia 1914 r. brygadiera Józefa Piłsudskiego: nie rozpieszczajcie mi panie zanadto moich chłopców, oni tam w rowach marzą o szpitaliku w Nowym Sączu. 

Przez szpitalik do końca jego istnienia, czyli do 1 maja 1915 r., przewinęło się przeszło 100 legionistów pozostających na dłużej w leczeniu i kilkudziesięciu jednorazowo korzystających z pomocy medycznej, noclegu, posiłku, czystej bielizny. Rozwiązanie szpitalika wynikało z postanowień władz wojskowych, że ranni żołnierze nie mogą pozostawać pod prywatnym leczeniem i opieką. Jego inwentarz przekazano nowoutworzonemu "Schronisku dla superarbitrowanych legionistów" w Nowym Sączu. 

15 czerwca 1916 r. rozwiązał się natomiast Komitet Kobiet Polskich. Decyzja ta była skutkiem lojalności wobec Naczelnego Komitetu Narodowego, który powołał ogólnopolską organizację kobiecą – Ligę Kobiet. Nie tracąc czasu, już 1 czerwca 1915 r., panie tworzące wcześniej Komitet Kobiet Polskich, zawiązały sądeckie „Koło Ligi Kobiet N.K.N”. Na przewodniczącą wybrano również Albinę Małecką, a na jej zastępczynie Marię Chodacką i Helenę Dudzińską.

Celem Ligii – podobnie jak rozwiązanego Komitetu Kobiet - było współdziałanie kobiet w walce o niepodległość ojczyzny, a tu przede wszystkim niesienie pomocy moralnej i materialnej legionistom.  Działano w 4 sekcjach: szpitalnej, odzieżowej, agitacyjno-oświatowej, sprzedaży wydawnictw. W praktyce działalność ta sprowadzała się do opieki nad ok. 300 legionistami w rocznie, rozlokowanymi w 3 szpitalach na terenie miasta. Opieka sądeczanek obejmowała te działania, których nie mogła wypełniać przebywająca w oddali od rannych legionistów zatroskana rodzina, a więc: odwiedzały chorych, dodawały otuchy wysłuchując zwierzeń i trosk, dokarmiały smacznym domowym jedzeniem, interweniowały u lekarzy, a najmłodszym – uczniom szkół średnich, dostarczały podręczniki i zeszyty. Ponadto wyposażały w czystą i naprawioną odzież, odszukiwały adresów rodzin, obdarowywały podarunkami na „Mikołaja” i „Gwiazdkę”. Wysyłano również na front setki koszul, kalesonów, skarpetek, rękawiczek i innej odzieży. O tym, że żołnierze mogli zawsze liczyć na pomoc sądeczanek zaświadcza szereg listów z frontu z podziękowaniami spływającymi do kierującej sekcją odzieżową pani Marii Wusatowskiej-Bugajskiej. Jeden z nich wdzięczny wojak kończy słowami: „zmuszeni jesteśmy zwracać się tam, skąd najchętniej, najofiarniej i najpewniej wysłuchania naszych próśb spodziewać się możemy, a więc do Ligi Kobiet w Nowym Sączu". Tak wielka empatia i zaangażowanie - jak można się domyślać – stały się przyczyną złamania niejednego niewieściego i legionowego serca. 

Do najsmutniejszych chwil należały pochówki zmarłych legionistów, których nie udało się uratować – 7 w 1916 i 6 w 1917 r. Zdarzało się, że zamiast rodziny to panie z Ligii żegnały zmarłych, troszcząc się potem o groby i żałobne nabożeństwa. Ich staraniem magistrat przeznaczył miejsce na cmentarzyk legionowy, który kolejarze własnym kosztem otoczyli barierą, a na grobach postawili krzyże. 

Prężnie działała również sekcja propagandowo-oświatowa, która propagowała ideę legionów sprzedając wydawnictwa i odznaki N.K.N z czego dochód przeznaczano na Schronisko dla superarbitrowanych legionistów. Organizowano zebrania, odczyty, pogadanki celem podniesienia stanu oświaty, świadomości narodowej oraz rozbudzania postaw przedsiębiorczych.

Różne sprawozdania i zestawienia finansowe Ligii Kobiet za lata 1915 – 1917 dowodzą, że Sądeczanie – niezależnie od sympatii politycznych – masowo włączyli się w organizowana przez nie pomoc materialną i finansową mogącą przysłużyć się odrodzeniu niepodległej ojczyzny. Indywidualnie oraz zorganizowani w różnych organizacjach przekazywali dary, uczestniczyli w zbiórkach ulicznych, kwestach przy okazji różnych wydarzeń kulturalnych. Za zaszczyt poczytywano sobie gościć przebywających w Sączu legionistów. 

 Z goryczą i poczuciem skrajnej niesprawiedliwości przyjęto więc stanowisko episkopatu, który w maju 1917 r. uznał działalność Ligii za "niezdrową i szkodliwą dla kościoła i dla narodu". Wynikało to z faktu, że część kobiet miało sympatie lewicowe i coraz głośniej domagały się równouprawnienia i udziału w polityce. Mimo nawoływań władz kościelnych, dające niejednokrotnie wyraz przywiązaniu do wiary Sądeczanki, pozostały w szeregach Ligii – na 342 członkinie wypisało się tylko 9. 

Niestety ciemne chmury zbierały się nadal nad Ligą Kobiet, gdyż rząd austriacki był im coraz mniej przychylny. Miało to związek z ich opowiedzeniem się po stronie Piłsudskiego już w czasie kryzysu przysięgowego, popierając jego decyzję o wstrzymaniu werbunku do legionów. Ostatecznie w listopadzie 1917 roku, policja krakowska rozwiązała Naczelny Zarząd Ligi Kobiet w Krakowie, co wpłynęło na zakończenie działalności sądeckiej Ligii Kobiet.

 

Komitet Kobiet Polskich i Liga Kobiet – aktywność Sądeczanek w drodze do Niepodległej

Narastający konflikt międzynarodowy, który dawał szansę na odzyskanie wolności, uaktywnił na początku XX wieku, nie tylko męską część Sądeczan garnącą się coraz liczniej do organizacji niepodległościowych, a zaktywizował również kobiety do czynnego wspierania tych dążeń.

Już w grudniu 1912 r. podczas wiecu w ratuszu, zapadła decyzja o powstaniu Komitetu Kobiet Polskich, który po ukonstytuowaniu się w styczniu 1913 r. wybrał na przewodniczącą Albinę Małecką, a na zastępczynię Jadwigę Lusiewiczową. Panie działały w 3 sekcjach: finansowej, opiekuńczej i samarytańskiej. Wspierane były miesięcznymi składkami przez wielu zacnych Sądeczan, dostrzegających celowość ich działań. A była ona bezdyskusyjna. Rozpropagowano wśród kobiet szkolenia samarytańskie prowadzone przez doktorów Dudzińskiego, Kozaczkę i Ameisena.

Stąd gdy wybuchła wojna, przygotowane do służby samarytańskiej kobiety, zakładają w lokalu Czytelni Kobiet szpitalik dla 10 wymagających opieki legionistów. Pukając od drzwi do drzwi panie zbierają obuwie, odzież, pościel i inne artykuły. Nim podarują je wyruszającym na wojenną tułaczkę strzelcom i drużyniakom, wspierane przez Siostry Niepokalanki i Felicjanki, godzinami cerują, łatają i reperują zebrane dary, aby nadać im nowy blask i przywrócić do pełnej użyteczności.

Po bitwie pod Łowczówkiem, na skutek przepełnienia miejskich szpitali wojskowych, prowadzony przez kobiety szpitalik, obliczony pierwotnie na 10 legionistów, musiał pomieścić ich 40. Lżej rannych kładziono na siennikach na ziemi, a bardziej chorych na łóżkach. Mimo ciężkich warunków opieka sądeckich pań z Heleną Misiewiczową na czele, była wzorcowa o czym świadczyć mogą słowa odwiedzającego szpitalik 26 grudnia 1914 r. brygadiera Józefa Piłsudskiego: nie rozpieszczajcie mi panie zanadto moich chłopców, oni tam w rowach marzą o szpitaliku w Nowym Sączu.

Przez szpitalik do końca jego istnienia, czyli do 1 maja 1915 r., przewinęło się przeszło 100 legionistów pozostających na dłużej w leczeniu i kilkudziesięciu jednorazowo korzystających z pomocy medycznej, noclegu, posiłku, czystej bielizny. Rozwiązanie szpitalika wynikało z postanowień władz wojskowych, że ranni żołnierze nie mogą pozostawać pod prywatnym leczeniem i opieką. Jego inwentarz przekazano nowoutworzonemu "Schronisku dla superarbitrowanych legionistów" w Nowym Sączu.

15 czerwca 1916 r. rozwiązał się natomiast Komitet Kobiet Polskich. Decyzja ta była skutkiem lojalności wobec Naczelnego Komitetu Narodowego, który powołał ogólnopolską organizację kobiecą – Ligę Kobiet. Nie tracąc czasu, już 1 czerwca 1915 r., panie tworzące wcześniej Komitet Kobiet Polskich, zawiązały sądeckie „Koło Ligi Kobiet N.K.N”. Na przewodniczącą wybrano również Albinę Małecką, a na jej zastępczynie Marię Chodacką i Helenę Dudzińską.

Celem Ligii – podobnie jak rozwiązanego Komitetu Kobiet - było współdziałanie kobiet w walce o niepodległość ojczyzny, a tu przede wszystkim niesienie pomocy moralnej i materialnej legionistom. Działano w 4 sekcjach: szpitalnej, odzieżowej, agitacyjno-oświatowej, sprzedaży wydawnictw. W praktyce działalność ta sprowadzała się do opieki nad ok. 300 legionistami w rocznie, rozlokowanymi w 3 szpitalach na terenie miasta. Opieka sądeczanek obejmowała te działania, których nie mogła wypełniać przebywająca w oddali od rannych legionistów zatroskana rodzina, a więc: odwiedzały chorych, dodawały otuchy wysłuchując zwierzeń i trosk, dokarmiały smacznym domowym jedzeniem, interweniowały u lekarzy, a najmłodszym – uczniom szkół średnich, dostarczały podręczniki i zeszyty. Ponadto wyposażały w czystą i naprawioną odzież, odszukiwały adresów rodzin, obdarowywały podarunkami na „Mikołaja” i „Gwiazdkę”. Wysyłano również na front setki koszul, kalesonów, skarpetek, rękawiczek i innej odzieży. O tym, że żołnierze mogli zawsze liczyć na pomoc sądeczanek zaświadcza szereg listów z frontu z podziękowaniami spływającymi do kierującej sekcją odzieżową pani Marii Wusatowskiej-Bugajskiej. Jeden z nich wdzięczny wojak kończy słowami: „zmuszeni jesteśmy zwracać się tam, skąd najchętniej, najofiarniej i najpewniej wysłuchania naszych próśb spodziewać się możemy, a więc do Ligi Kobiet w Nowym Sączu". Tak wielka empatia i zaangażowanie - jak można się domyślać – stały się przyczyną złamania niejednego niewieściego i legionowego serca.

Do najsmutniejszych chwil należały pochówki zmarłych legionistów, których nie udało się uratować – 7 w 1916 i 6 w 1917 r. Zdarzało się, że zamiast rodziny to panie z Ligii żegnały zmarłych, troszcząc się potem o groby i żałobne nabożeństwa. Ich staraniem magistrat przeznaczył miejsce na cmentarzyk legionowy, który kolejarze własnym kosztem otoczyli barierą, a na grobach postawili krzyże.

Prężnie działała również sekcja propagandowo-oświatowa, która propagowała ideę legionów sprzedając wydawnictwa i odznaki N.K.N z czego dochód przeznaczano na Schronisko dla superarbitrowanych legionistów. Organizowano zebrania, odczyty, pogadanki celem podniesienia stanu oświaty, świadomości narodowej oraz rozbudzania postaw przedsiębiorczych.

Różne sprawozdania i zestawienia finansowe Ligii Kobiet za lata 1915 – 1917 dowodzą, że Sądeczanie – niezależnie od sympatii politycznych – masowo włączyli się w organizowana przez nie pomoc materialną i finansową mogącą przysłużyć się odrodzeniu niepodległej ojczyzny. Indywidualnie oraz zorganizowani w różnych organizacjach przekazywali dary, uczestniczyli w zbiórkach ulicznych, kwestach przy okazji różnych wydarzeń kulturalnych. Za zaszczyt poczytywano sobie gościć przebywających w Sączu legionistów.

Z goryczą i poczuciem skrajnej niesprawiedliwości przyjęto więc stanowisko episkopatu, który w maju 1917 r. uznał działalność Ligii za "niezdrową i szkodliwą dla kościoła i dla narodu". Wynikało to z faktu, że część kobiet miało sympatie lewicowe i coraz głośniej domagały się równouprawnienia i udziału w polityce. Mimo nawoływań władz kościelnych, dające niejednokrotnie wyraz przywiązaniu do wiary Sądeczanki, pozostały w szeregach Ligii – na 342 członkinie wypisało się tylko 9.

Niestety ciemne chmury zbierały się nadal nad Ligą Kobiet, gdyż rząd austriacki był im coraz mniej przychylny. Miało to związek z ich opowiedzeniem się po stronie Piłsudskiego już w czasie kryzysu przysięgowego, popierając jego decyzję o wstrzymaniu werbunku do legionów. Ostatecznie w listopadzie 1917 roku, policja krakowska rozwiązała Naczelny Zarząd Ligi Kobiet w Krakowie, co wpłynęło na zakończenie działalności sądeckiej Ligii Kobiet.


Inne artykuły

zdj bohaterzy2

Projekt

„Śladem sądeckich społeczników

w drodze do niepodległej"

dofinansowany jest ze środków

Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich”

 

 FIO logo

 

Projekt organizowany przez
Fundację Centrum Edukacji Mobilnej

logo Fundacja Centrum Edukacji Mobilnej

  

Projekt "Ślady bohaterów"

dofinansowano ze środków

Muzeum Historii Polski w Warszawie

w ramach Programu „Patriotyzm Jutra”
 

czarny kwadrat oficjalny pomn

 

PJ RGB pomn